Powrót do wspomnień - recenzja książki "Mój Drugi Brzeg" J. Muzyczyszyna


Janusz Muzyczyszyn – autor dwóch zbiorów wierszy „Dziewczyny, kobiety, czas” (2016) i „Myśli słodkie, gorzkie” (2018). Na co dzień pisarz prowadzi blog kulturalny, na łamach którego publikuje opowiadania swojego pióra oraz rozmaite teksty literackie i publicystyczne: www.muzyczyszyn.pl. Jego powieść debiutancka jest kameralną, stosowną próbą cudnie poruszającej literatury obyczajowej, która kołysze, skłania do zadumy i kotwiczy w duszach czytelników na długi, długi czas.

I tak oto zaczynam przygodę z recenzjami. Bardzo jestem ciekawy jak odbierzecie pierwszy wpis z tego cyklu i odrobinkę się tego obawiam. Mam nadzieję, że będziecie łaskawymi jurorami.

Książkę, którą za chwilę Wam opiszę, wygrałem w konkursie zorganizowanym przez Felicję Jarnicką z cudownego bloga Felicjada. Cieszę się przeogromnie, że udało mi się ją zdobyć, bo też i konkurencja była niemała.



„Mój Drugi Brzeg” J. Muzyczyszyna opowiada historię 80-letniego Jana, który na skutek przykrego wypadku trafia do domu opieki. Nie jest tym faktem zachwycony. Jednak czas, który tam spędza, ludzie których poznaje i sytuacje, których jest świadkiem sprawiają, że wraca pamięcią wiele lat wstecz. Spogląda na swoje dotychczasowe życie z zupełnie innej perspektywy.

„Mój Drugi Brzeg” jest powieścią obyczajową skłaniającą do pewnych refleksji na temat życia. Spotykamy tutaj dwa główne motywy przewodnie. Jednym z nich jest obraz starości, nieuchronnie płynącego czasu, przemijania. Widzimy je w obrazie głównego bohatera, Jana, który coraz bardziej tracił siły witalne. Zdrowie zawodziło i pojawiały się coraz to kolejne urazy w mechanizmie ciała. Jednak to dotyczy nie tylko tego staruszka, a wszystkich mieszkańców domu spokojnej starości. Następną osobą, którą mogę wymienić jest Barbara. W momencie, w którym ją poznajemy, jest jeszcze całkiem żwawą starszą panią z błyskiem w oku. Ten błysk w pewnym momencie również gaśnie.

Drugim motywem przewodnim są właśnie wspomnienia. Powrót do ukochanej żony, do przewrotnych romansów, z których ktoś zawsze wychodził pokrzywdzony. W tych retrospekcjach wracamy też do osób żywych, do syna 80-latka, z którym już dawno nie utrzymywał żadnych kontaktów. W pewnym sensie Jan wracał do swoich niezakończonych spraw po to, żeby je zrozumieć i wybaczyć sobie samemu i innym popełnione błędy.

Podróż ta okazuje się wielkim ładunkiem emocjonalnym. W życiu Jana było wiele rozczarowań, smutku, odrzucenia. Czytelnik czuje się przy tym, jakby słuchał opowiadań z młodych lat swojego dziadka. Można powiedzieć, że w pewnym sensie tak jest.

Oprócz głównego wątku mamy kilka pobocznych. Są to historie bohaterów drugoplanowych. Nadają całej powieści sporej dawki cukru, ale też barwią całe otoczenie. To dzięki nim możemy coraz więcej dowiedzieć się o samym głównym bohaterze, który wspominając, wciela się w rolę psychologa. Mamy w czasach teraźniejszych (nie wspomnieniach Jana) wątek miłosny Damiana i Majki, który rozwija się w strasznie szybkim tempie. Tutaj zabrakło troszkę wstrzymania się, jakiegoś punktu zwrotnego.
Poznajemy też personel domu opieki. Są nim trzy kobiety. Hania i Jola – salowe, oraz Zosia – pielęgniarka. Każda z nich miała inny problem. Ich kłopoty były dosyć nietypowe i ciekawe. Mimo że nie dotyczą wprost niejednego człowieka, pozwalają spojrzeć na różne sprawy z innej perspektywy. Myślę, że z tych trzech epizodów każdy wyciągnie coś dla siebie.

Podsumowując, „Mój Drugi Brzeg” jest książką bardzo ciekawą i refleksyjną. Ukierunkowana jest bardziej w stronę dojrzałego emocjonalnie czytelnika. Oczywiście pojawiają się drobne błędy, ale są one tak mało znaczące, że nie wymienię ich. Jest to powieść debiutancka Janusza Muzyczyszyna i jestem pod ogromnym wrażeniem jak świetnie mu ona wyszła. Czuć w książce pióro bardzo wykwintnego i mądrego człowieka. Jak najbardziej polecam sięgnąć po „Mój Drugi Brzeg” w przyszłości.

Komentarze

Formularz kontaktowy

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *