Pisać czy nie pisać


Cóż za podejrzany temat. Właśnie o tym sobie dzisiaj, mam nadzieję, porozmawiamy. Jakie korzyści oraz jakie straty powoduje pisanie książek/blogów/opowiadań itp. itd. Poruszymy też temat tego, czy każdy się do tego pisania nadaje. Zapraszam!



Sztuka pisania, według mnie bardzo trudne zajęcie. Dlaczego? Wymaga od nas nieziemskich umiejętności, które nie biorą się z kosmosu. Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego niektóre książki lub blogi są uznawane za bardzo dobre, wręcz świetne dzieła zasługujące na najwyższe noty 10/10, a inne umierają jeszcze zanim zacznie się ich cykl życia? Zresztą nie tylko książki i blogi. To tyczy się też wierszy, tekstów piosenek, przemówień i wielu innych rzeczy. Tutaj, tak jak wszędzie, liczy się doświadczenie, wiedza i praktyka. To wszystko nie bierze się stąd, że pewnego dnia usiądę i zdecyduję: „Zacznę pisać”. Co mi to da? Napiszę głupoty, zdania nie będą dobre. Styl nie będzie pasował do tego, do czego dążę. Tutaj także trzeba dojrzeć!

Przechodząc do tematu zalet pisania. Na pewno wszyscy wiedzą, że pisanie rozwija wyobraźnię, słownictwo, poprawia sposób wymowy i tak dalej. To są fakty naukowe. Natomiast skoncentruję się na własnych przemyśleniach.

1. Opisujemy swoją historię
Oczywiście nie całą! Nie chodzi o pisanie biografii. Natomiast można bardzo subtelnie wpleść fragmenty ze swojego życia. Można poprowadzić historię tak, jak chciałoby się, żeby się potoczyła. Myślę, że tu świetnie sprawdza się zasada „im gorzej, tym lepiej”. O co chodzi? Ludzie potrafią się domyślić, które fragmenty zostały wymyślone, a które dotyczą czyjegoś realnego życia. Dlatego lubią, kiedy ktoś ma gorzej od nich i to w jakimś stopniu im pomaga. Nie! To nie koniec. Oczywiście, gdzie tutaj pozytywy dla samego piszącego. Opisywanie gorszych wydarzeń z życia ma wartości terapeutyczne. Wyrzucamy z siebie negatywną energię, przelewamy wszystko na papier. Od nas zależy, czy chcemy się tym z kimś później podzielić, czy podpalimy kartkę. Obydwa wyjścia wnoszą coś dobrego.

2. Samopoczucie
Kiedy już pozbędziemy się złych emocji, nasze samopoczucie i samoocena może wzrosnąć. Pozbywamy się stresu, nasza głowa powoli się oczyszcza. Zaczynamy myśleć pozytywnie. Przesadzam? Może troszkę. Jednak wydaje mi się, że faktycznie w pewnym stopniu jest tak, jak tutaj piszę. Chociaż chwilowe odcięcie się od problemów poprzez pisanie jest w stanie to wszystko zdziałać.

3. Znajomości
Jestem pewny, że pisanie pomaga nam walczyć z tym poczuciem. Tak, jak w punkcie pierwszym napisałem, możemy tworzyć własne historie. Czemu zatem nie stworzyć sobie osób, które będą naszymi kolegami? Oprócz tego, kiedy zdobywamy wiedzę na temat pisania, możemy natknąć się na wiele wspaniałych osób. Z mojego doświadczenia wynika, że większość z nich to introwertycy. Jeśli ty też jesteś introwertykiem, możesz nawiązać ciekawe znajomości.

4. Ciekawość
Pisanie wzbudza w nas zainteresowanie światem. Co? Gdzie? Kiedy? Sam zauważyłem, że od kiedy zacząłem pisać, bardziej śledzę informacje o wydarzeniach, eventach (w moim przypadku książkowych i blogowych). Mamy więcej zapału do działania, więcej energii. Myślę, że z powodu pobudzenia mózgu. Jeżeli twój mózg jest w stanie uśpienia, na pewno pomoże ci pisanie.

A teraz niekorzystne rzeczy…

Problem w tym, że nie odnotowałem takich. Może to, że muszę mieć dobre pomysły na kolejne tematy dla Was. Ale czy to na pewno wada?

Ostatni punkt artykułu, to czy każdy może pisać?
Oczywiście! Każdy może i każdy powinien. Nie każdy od razu zostanie Olgą Tokarczuk z Noblem w ręce, ale praktyka czyni mistrza. Piszmy, piszmy jak najwięcej i pozwólmy sobie się rozwijać. Piszmy, chociażby do szuflady, chociażby jakieś proste dyktando na lekcji polskiego. To wszystko prowadzi nas do rozwoju. Każdy może pisać, bo każdemu się to udzieli.
Natomiast nie każdy ma w sobie to coś, tę iskrę i pasję do pisania, która pozwoli rozwinąć skrzydła i wznieść się na wyżyny pisarstwa/blogowania/tekściarstwa itp.
I zanim zostanę zjedzony przez osoby, które stwierdzą, że nie każdy może pisać, zacytuję zdanie z pewnej bajki: „Nie każdy może być wielkim artystą, ale wielki artysta może objawić się w każdym”.

No to tyle na dzisiaj ode mnie. Napiszcie w komentarzach, jeśli piszecie, jakie korzyści Wy wyciągnęliście dla siebie.

Komentarze

  1. Trzeba pisać, jeśli się to lubi :) I to pisać coraz więcej! A najlepiej napisać i zaczekać kilka dni z publikacją (w przypadku bloga) - przeczytać wówczas tekst jeszcze raz i doznać olśnienia!
    Nie od kozery KIEDYŚ......heeeeeen dawniej gdy ludzkości jeszcze tak nie goniły terminy, tłumacze mieli obowiązek zaraz po przetłumaczeniu tekstu, odłożyć go i wrócić do niego ponownie po ok. 3 mies. ale już nie te czasy! Natomiast my-blogerzy bez terminów mamy ten przywilej odkrycia swych przemyśleń na nowo i zredagowania ich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojownik Istnienia28 października 2019 04:06

      Zgadzam się w stu procentach :) tak samo jest przed wysłaniem książki do wydawcy. Odkłada się powieść na jakiś czas i wtedy można jeszcze coś dopisać, zmienić lub poprawić :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *